Pani Wanda

Czy potrafimy mieszkać w Polsce?

Kilka lat temu, po 6 latach przygód w Holandii i Niemczech postanowiłem przyjechać do Warszawy na kilka miesięcy żeby odpowiedzieć sobie na pytanie:

kd - 12b
Fot. Kaj

„Czy potrafię zamieszkać w Polsce?”

Zadanie w sumie proste, zabrałem się prędko do dzieła. Wynająłem mieszkanie w okolicy ulicy Nowy Świat, zapisałem się do siłowni, na tańce, jogę (tak, tak, wtedy to było nieodzowne zajęcie), rozpocząłem szereg projektów, szkoleń, zacząłem chodzić na przeróżne wydarzenia: koncerty czwartkowe w Pałacu Ostrogskich (polecam), wernisaże, muzea … wszystko, cała wspaniałość. Rzuciłem się w ten cudny wir polskiego życia rodzinnego i towarzyskiego. Jednym słowem stał się Piękny Świat na ulicy Nowy Świat 🙂

W tym radosnym uniesieniu charakterystycznym dla warszawskiego, śródmiejskiego romantyzmu, postanowiłem nawet sprawić sobie mieszkanie, gdzieś w tej przemiłej okolicy. Po odwiedzeniu wielu mniej lub bardziej uroczych zakątków, wybrałem się na spotkanie do domu w bezpośrednim moim sąsiedztwie w sprawie oglądania mieszkania. Otworzyła nam (oglądanie mieszkania odbywało się z panią agent z biura nieruchomości), zaskakująco dynamiczna, przesympatyczna starsza Pani. Po kilku minutach uprzejmego, rutynowego

kd - 12g
Fot. Kaj

oprowadzania, wymieniliśmy wzajemne zainteresowanie tematem mieszkaniowym i tym, co nas sprowadza w tak miły zakątek świata. Okazało się, że ówczesna pani lokatorka, wiele lat mieszkała w Mannheim, czyli niemalże po sąsiedzku z moją obecną Moguncją, następnie w Sydney w Australii, a niedawno przyjechała do Warszawy i wynajęła mieszkanie w okolicy ulicy Nowy Świat żeby odpowiedzieć sobie na pytanie:

„Czy potrafię zamieszkać w Polsce?”

kd - 12c
Fot. Kaj

Na fali oczywistego porozumienia „repatriacyjnego”, pani gospodyni ugościła nas przesympatycznie kawą i wspaniałymi historiami, które spięły dwie zupełnie sobie obce osoby, które dzieliła również niemalże pół-stuletnia różnica wieku a łączyło to samo pytanie:

„Czy potrafię zamieszkać w Polsce?”

Tak „niezapomnianie” ugościła mnie jedna z czołowych skrzypaczek XX w., Pani Wanda Wiłkomirska. Przez dziesiątki lat koncertowała w najznamienitszych filharmoniach Europy i Świata z czołowymi muzykami i dyrygentami. Solistka Filharmonii Narodowej w Warszawie, profesor na Uniwersytecie Heidelberg, wieloletni nauczyciel w Melbourne i Sydney …

Pani Wando, jeżeli przypadkowo przeczyta Pani ten wpis, i będzie miała Pani ochotę i czas na miłe opowieści emigracyjne, to proszę napisać a chętnie odwdzięczę się za tamtą przemiłą gościnę.

P.S. Co prawda nie wszystkie zdjęcia nawiązują to tematu muzycznego skrzypiec, jednak są jak najbardziej powiązane z pięknymi warszawskimi historiami muzycznymi.

Dodaj komentarz