Smaki Ciekawskiej Młodosci

i dlaczego powinniśmy być o siebie spokojni?

Jak każdy, nawet najbardziej ułożony dwudziesto-kilkuletni młodzieniec, osiągający sukcesy, doceniany i posiadający mandat do nazywania siebie “człowiekiem sukcesu”, nasze młode, jędrne społeczeństwo przechodzi przez najróżniejsze rozterki i huśtawki nastrojowe.
I bardzo dobrze!

Fot. Wrońscy
Fot. Wrońscy

To właśnie jest  argument potwierdzający, że Polska właśnie przeżywa swój nowy Złoty Młody Wiek. Komfort możliwości przeżywania takich wewnętrznych „fanaberii” został wypracowany przez ostatnie 25 lat i możemy sobie po prostu pozwolić na odbywanie wielkiej polskiej swary XXI wieku. Najwyraźniej właśnie tak ma teraz być, właśnie tak ma wyglądać zdrowy postęp. Po kilku latach ciężkiej pracy uznaliśmy że jest czas żeby się porozglądać, posłuchać tych wszystkich mniej lub bardziej niestandardowych pomysłów i sposobów na życie
żeby wypracować nasze preferencje jako społeczeństwa. Za niedługo przyjdzie znowu czas, żeby obrać kierunek, być uporządkowanym, dążyć w jakimś kierunku czy osiągać cele.

Ale nie teraz!

Teraz wybraliśmy przeżywanie zbiorowego szału, pełną ekspozycje na karuzelę wartości i skok na główkę do jądra naszej ultra bogatej społecznej tożsamości. Wszyscy staramy sobie odpowiedzieć na pytanie: co to u licha znaczy być Polakiem? Czy jesteśmy pełni temperamentu i uzależnieni od uniesień emocjonalnych, niczym mieszkańcy krajów łacińskich? A może jesteśmy drugim Izraelem, Izraelem północy, wybranym żeby cierpieć na wieki, odbyć pokute i zbawić grzechy i rozpustę kultury zachodu? A może po prostu potrzebujemy skończyć każdy dzień setką wódki żeby utrzymać wysokie morale pomimo wszechogarniającej prozy życia, a z rana potrzebujemy twardej ojcowskiej ręki która nam pomoże wrócić do pionu, tak jak nasi wschodni bracia Słowianie?

My Polacy, kim jesteśmy?

Emocjonalnie rozkręconą kulturą wschodu czy przewidywalną i racjonalnie stąpającą kulturą zachodu? Gdzie mieszkamy, na wschodzie czy na zachodzie świata? Za kogo chcemy wyjść za mąż? Za silnego, porywczego  i muskularnego generała, czy ustatkowanego, czasem nudnego dyplomatę? A może po prostu to nie ma znaczenia?, może nie potrzebujemy dopasowywać się mentalnie do istniejącego porządku Świata, a nasza tożsamości narodowa powinna pozostać niedefiniowalna?

Lista otwartych pytań które na razie pozostaną bez odpowiedzi jest z pewnością jeszcze dłuższa, jednak nie pora teraz na odpowiedzi. Pora jest najwyraźniej na ekspozycje. Ekspozycje na własne społeczne wielo-ego. Posiadamy wiele twarzy, każda z nich jest prawdziwa i obecne doświadczanie jest drogą do lepszego poznania własnej tożsamości i odpowiedzi na pytania.

Ostatni czas pokazuje, że “dzielny młodzieniec” poczuł, że ostatnio sporo się napracował, dobrze sobie podjadł, i czując się dojrzalszy chciałby popróbować komfortu “marudzenia” i “narzekania”. To ogromna przyjemność usiąść na kanapie, po kilku latach wysiłku i móc w końcu powiedzieć … basta, teraz mi się wszystko należy, chce iść na emeryturę, mieć więcej pieniędzy, czystość narodową i móc w końcu powiedzieć ze skoro coś jest złe to na pewno ktoś jest za to odpowiedzialny. Należy na niego nakrzyczeć, i poczuć moc płynąca z tego całego wodospadu frustracji, którą z siebie wylejemy. Wszystko to jest w sumie bardzo naturalne. Im więcej frustracji jest obecne tym lepiej dla nas wszystkich, bo tym szybciej się nasycimy tym stanem i znowu chętniej wrócimy już do bardziej dorosłego i stabilnego poczucia zadowolenia z pracy i potrzeby rozwoju. To jest wydaje się najzdrowszy i najbardziej właściwy kierunek, dla obecnego czasu.

Koszty eksperymentów emocjonalnych zawsze jakieś istnieją i oczywiście również w tym przypadku koszt może być dosyć spory. Ale ponoszenie kosztów też jest ważne dla samoświadomości, że takie eksperymenty w przyszłości będą po prostu sporo kosztować i łatwiej będzie podejmować w ten sposób lepsze decyzje.

Również dla elit dyplomatycznych, politycznych, intelektualnych i kulturowych to zdrowe i najwyraźniej potrzebne ćwiczenia. Osoby o dużym potencjale użyją tego okresu bardzo pracowicie do zbudowania siebie i dostosowania do nowych, wyższych standardów. W przyszłości siła dyplomacji osób otwartych na Świat takim jaki on jest, będzie dzięki obecnym doświadczeniom większa. Będzie bogatsza o umiejętność zweryfikowania swojej argumentacji w sytuacjach kryzysowych i lepszego i szybszego dostosowania do zaistniałych warunków. Pozytywnie zostaną również zweryfikowane osoby, które nie są gotowe dostosować siebie i swojej oferty do zmieniających się warunków i tym samym będą mogły pójść inną drogą, lepszą dla nich.

Polska, po obecnych emocjonalnych uniesieniach i zbadaniu zakresu swoich wewnętrznych limitów, wchodząc w społeczny wiek dojrzały, być może już za kolejne ćwierćwiecze, będzie mogła poczuć się wewnętrznie spokojna, harmonijna i być może zaaspiruje do zostania nowym strażnikiem zdrowego rozsądku w Europie, tak jak teraz tę role przejęli nasi sąsiedzi (co wydaje się paradoksem, ale rzeczywiście jest naturalną konsekwencją szeregu przemyślanych i mądrych działań).

Oczywiste jest, że poparcie i sukcesy polityczne budowane na populistycznych podnietach są krótkotrwałe, ponieważ emocje z nimi związane są ze swojej natury ulotne. „Dzielny młodzieniec” szybciutko się jednak tym znudzi, bo anomalie i mody są ciekawe i zajmujące, ale szybko szarzeją. Szczególnie 25-letnim, pełnym energii, ciekawym i stęsknionym świata i wolności młodzieńcom. I pójdzie za chwilę w Świat … o wiele mądrzejszy, lepszy i pewniejszy siebie.

Dodaj komentarz